Nasze podejście do MDR-1

Dlaczego w naszej hodowli zwracamy uwagę na status MDR-1 psów?

Kilka słów o mutacji

Leki które są na listach (z których żadna dostępna w gogle nie jest kompletna a na niektórych leków jest za dużo dlatego warto mieć je zebrane w jeden plik) to leki transportowane przez glikoproteinę P. Mutacja upośledza barierę krew-mózg która broni organizm przed lekami transportowanymi przez tą glikoproteinę. Jeżeli pies nie ma mutacji (jest +/+ lub N/N) – bariera jest sprawna i lek jej nie przeniknie. Jeżeli jest nosicielem może zareagować. Może nie. Bo każdy osobnik +/- ma tą barierę upośledzoną w różnym stopniu. Często osobniki +/- są odporne na takie same dawki leków jak psy bez mutacji. Przez wiele lat uważało się, że mutacja jest recesywna i wszystkie psy +/- należy traktować tak samo jak +/+. Pies z -/- zareaguje zawsze i najmocniej (oczywiście też przy jakiejś określonej dawce).

Kilkanaście lat temu jak zaczynaliśmy przygodę z owczarkami australijskimi badanie MDR-1 było stosunkowo nowe (mimo że nadwrażliwość na iwermektynę u psów pasterskich była znana od kilkudziesięciu lat), sporo psów było -/- itp. Wykluczenie z hodowli wszystkich psów posiadających dwie zmutowane kopie genu na tamten moment byłoby samobójstwem dla rasy, zresztą na ten moment też. Jedynym błędnym założeniem było, że weterynarze wiedzą o co chodzi.

Niestety nie. W naszym kraju ciągle nie każdy weterynarz zdaje sobie sprawę z tego ryzyka. Część z nich o mutacji w ogóle nie słyszała. Inni myślą, że jak jest mutacja to pies nie może w ogóle dostać żadnego leku z listy co jest totalną bzdurą. Mi jeden weterynarz z powodu mutacji odmówił kastracji psa bo bał się podać narkozę – to było ok. 10 lat temu i „wziewki” były praktycznie niedostępne i standardowo stosowano leki, których już się nie stosuje a nawet jeżeli to wymagają one tylko redukcji dawki. Bo faktem jest, że większość leków na listach nie jest zabójcza dla aussie. Jednak kilka może mieć bardzo silne, neurologiczne skutki uboczne przy podaniu standardowych dla „zdrowego” psa dawek.  Dlatego posiadając owczarka australijskiego zawsze trzeba mieć przy sobie listę niebezpiecznych leków i sprawdzać weterynarza co podaje Waszemu psu! Czasem trzeba po prostu podzielić tabletki albo wziąć kilka mniejszych żeby lepiej dopasować dawkę do wagi. W niektórych przypadkach – np. wspomnianej wcześniej narkozie należy jedynie podać mniejszą dawkę leku. Inne leki są całkowicie zakazane. Najlepiej jest nawet u psów bez mutacji unikać leków zakazanych (szczególnie tych niemających bezpiecznej dawki). Ja zawsze mówię że pies ma mutację mimo że większość moich psów jej nie ma.

W teorii każdy lek ma zamiennik. Ale te zamienniki nie zawsze są dostępne, czasem trzeba działać szybko. Nie ma czasu na szukanie innego weta, na szukanie zamienników. Czasem coś się stanie w trasie, na wyjeździe. Czasem trzeba jechać do innego weterynarza bo nasz sprawdzony jest niedostępny. Przy konieczności transfuzji trzeba zaryzykować i podać sterydy. To samo przy silnej reakcji alergicznej. Dobrą praktyką weterynarzy jest zawsze podawanie minimalnych dawek leków i sprawdzanie reakcji psa. Niezależnie czy pies tą mutację ma czy jej nie ma.

Leków transportowanych przez glikoproteinę P jest wiele, nie wszystkie są poznane, nie wszystkie zbadane u psów. Sporo pomimo transportowania przez Pgp nie daje efektów ubocznych w standardowych dawkach.

Tutaj uczulę tylko na te, które są dość popularne w naszym kraju a kompletnie zakazane w tej rasie – tych leków nie polecam podawać nawet psu bez mutacji!

IWERMEKTYNA często podawana przez weterynarzy przy problemach skórnych może zabić Waszego psa! Pomimo że dawki stosowane za granicą na odrobaczenie są bezpieczne, dawki znacznie wyższe – stosowane do leczenia np. nużeńca czy świerzbu są toksyczne i nie jest znana odtrutka! Podczas gdy pies bez mutacji TEORETYCZNIE nie zareaguje dla psa o statusie -/- jest to prawie pewna śmierć!

EMODEPSYD czyli popularny Profender czy Procox stosowane do odrobaczenia psów czy kotów. U psów z mutacją MDR-1 w tradycyjnych dawkach na odrobaczenie powoduje reakcję neurologiczną.

LOPERAMID czyli Laremid, Stoperan, Imodium. Lek przeciwbiegunkowy. Podany w typowej dawce terapeutycznej podobnie jak emodepsyd powoduje zatrucie.

METOKLOPRAMID/ONDANSETRON – leki przeciwwymiotne, które mogą powodować bardzo poważne problemy neurologiczne! Jeżeli musicie podać coś przeciwwymiotne – dajcie Cerenię lub odpowiednik ale też w bardzo niskiej dawce.

APOMORFINA – lek na wywołanie wymiotów. Nie ma o nim informacji na wszystkich listach bo jest dostępny od niedawna ale oficjalna lista WSU (już niedostępna) miała zaznaczone że nie można go podawać w tej rasie w żadnej dawce.

Analiza przypadków czyli dlaczego trzeba pilnować co weterynarz podaje

Nadmienię tylko, że nie mam wykształcenia biologicznego. Ale studia na AGH nauczyły mnie jednego – że dane trzeba czerpać nie z wierzeń ludowych ale z badań i opracowań naukowych oraz doświadczenia innych. Po akcji kiedy weterynarz dał jednemu aussie iwermektynę i w efekcie go zabił tłumacząc, że on sobie zapomniał zaczęłam trochę bardziej grzebać. Przeczytałam kilkanaście a może nawet kilkadziesiąt opracowań na temat mutacji MDR-1, z których można wyciągnąć kilka wniosków. Postaram się je opisać „łopatologicznie”

Przypadki z życia wzięte

Osobiście miałam sytuację kiedy lekarz nie miał pojęcia że lek przeciwwymiotny (a raczej trzy) są na listach. Do tego w książce z lekami jeden z tych leków miał taką dawkę minimalną że psa z -/- by zabił. Jak by zareagował na nią pies z +/+ nie wiadomo ale też mogłoby być słabo. Nas uratowało to, że sprawdziliśmy listy i znaleźliśmy prawidłowe dawkowanie, które i tak okazało się za wysokie i pies był jakby „wyłączony”.

Kolejny przypadek z życia. Sobota, duża konferencja weterynaryjna, praktycznie wszyscy okoliczni weterynarze na niej obecni. Mi szczeniaki wymiotują dalej niż widzą, do tego silna biegunka. Koleżanka mi załatwiła wizytę u weterynarz z ponad 40 letnim stażem. Podała antybiotyk, dała inne leki na wynos mówiąc przy okazji „dajcie im loperamid” (loperamid nie ma bezpiecznej dawki dla aussie). My oczy jak pięciozłotówki. Mówimy że ta rasa ma MDR-1. Ta oczy jeszcze większe niż my że ona nie wie o czym mówimy, że pierwsze słyszy o czymś takim… I że dobrze że się orientujemy…

Jakiś tydzień czy dwa później wiadomość od koleżanki, że podała namiary do mnie znajomej hodowczyni mającej rasę w której mutacja też występuje (przy okazji weterynarz), która ma podobne objawy u szczeniaków (jak się okazało młodszych) i nie wie co podać bo na pierwsze leczenie nie idą. Chwilę później rozmawiam ze wspomnianym hodowcą i słyszę, że zaraz im poda metaklopramid – udało się, że napisała do mnie przed podaniem. A jak działa metoklopramid u psów z mutacją? Znajoma trafiła do super kliniki gdzie na dzień dobry o MDR -/- powiedzieli że wiedzą, znają sie itp. Podali metaklopramid. Pies w drodze do domu dostał zapaści. Udało się go przywrócić do żywych ale najedli się strachu.

Przy okazji analizy list doszłam do tego, że często leki są wpisane w nieoczywistych dla zwykłego człowieka miejscach na liście. Przykład? Weterynarz mówi „dam lek przeciwwymiotny zawierający ondansetron”. Sprawdzamy na liście dział „przewiwwymiotne”. Nie ma. Mówimy – może dostać. Jak się dalej okazuje Ondansetron jest wpisany na jednej z popularnych list w polu leki przeciwwrzodowe a nie przeciwwymiotny. A pola te są od siebie oddalone i nie widać tego na 1 rzut oka. Kolejny lek przeciwwymiotny – znacznie bezpieczniejszy ale również trzeba na niego uważać i podawać minimalne ilości – Cerenia – również nie jest obecny na części list, na listach WSU pojawił się niedawno i osobiście znam sporo psów z mutacją, którego go dostawały.

Jak się ma mutacja do chorób występujących w rasie

Z danych, do których udało mi się dotrzeć – pies z padaczką niemający mutacji będzie potrzebował wyższych dawek leków, większa jest również szansa na padaczkę lekooporną. Więc teoretycznie dla psa z padaczką najlepiej jakby mutację miał ale jedną kopię.. Tu mały offtop – w jednym z opracowań dot. epilepsji u aussie, dostępnej na stronie hodowli Stonepine znalazłam hipotezę, że padaczki lekkoporne nie są padaczkami idiopatycznymi.

Ale wracając do tematu.

Aussie są rasą, w której dużo częściej niż epilepsja występują nowotwory (zresztą jak u psów większości ras w starszym wieku) i choroby autoimmunologiczne – i również sytuacja nie jest taka jednoznaczna. W przypadku chemioterapii – jedne preparaty będą działać zbyt mocno, inne znowu będą wymagały mniejszych „skutecznych” dawek (inna sprawa, że tylko promil osób w wypadku nowotworów decyduje się psy leczyć z uwagi na niską skuteczność i bardzo silne skutki uboczne). W przypadku chorób autoimmunologicznych podanie sterydów wymaga dokładniejszej niż u innych psów kontroli dawek, czasem mniejszych skutecznych dawek co w efekcie zmniejsza koszty leczenia.

Kilka „normalnych” chorób

Przypadek 1 – odrobaczenie / kokcydioza
Wciąż bardzo wielu weterynarzy proponuje klientom na odrobaczenie Profender. Równocześnie unika się jak ognia milbemecyny (którą można w małych dawkach podać psu z -/- bez ryzyka). Profender, którego np. na liście Stonepine nie ma (jest to lista z USA a tam się prawdopodobnie tego nie stosuje). W ulotce jest tylko wspomniane że może być problematyczny u psów z mutacją. Nie ma informacji jak bardzo. Zresztą kto czyta ulotki (poza mną). Opracowania mówią o tym, że dla psów z mutacją nie ma bezpiecznej dawki tego leku. Lek ten przez długi czas był jedynym oficjalnie dostępnym lekiem dla psów na kokcydia (wiem że miało się to zmienić). Alternatywy istnieją – np. Baycox, który oficjalnie nie ma dopuszczenia dla psów ale jest najczęściej stosowany w przypadku kokcydiozy u aussie. Więc pamiętamy – na kokcydia tylko leki bez emodepsydu w składzie! Nawet u psów bez mutacji. Niektórzy weterynarze podają z bardzo dobrym efektem Ditrivet – czy jest już jego oficjalne dopuszczenie na kokcydia nie wiem.

Dla porównania wspomniany przeze mnie milbemax (milbemycyna) stosowany w dawkach dopasowanych do masy ciała jest bezpieczny. Natomiast tej dawki trzeba pilnować i często lepiej kupić kilka małych tabletek (do 5kg) niż tabletkę do 25kg. Dla przykładu: dla psa mającego 26kg – jedna duża i pół małej. Dla szczeniaka 11kg – 2,5 małej itp.

Przypadek 2 – reakcje alergiczne
Oczywiście rzadkie ale się zdarza. Zdarzają się w każdej rasie, czy to u psów rasowych czy kundli. W takich przypadkach konieczne jest szybkie podanie sterydów. Nie ma czasu na szukanie alternatyw. Ważne żeby w takim wypadku uczulić weterynarza żeby bardzo uważał na dawki i zaczął od mniejszej bo u psów z mutacją mniejsza dawka będzie skuteczna – lek szybciej zadziała.

Przypadek 3 – leptospiroza
Stosunkowo rzadka choroba przenoszona z psów na ludzi. Często dla psów śmiertelna. Dlatego z dwojga złego lepiej szczepić mimo, że szczepionka potrafi dawać silne odczyny poszczepienne i nie zawsze jest skuteczna. Lekiem z wyboru, który przy okazji ogranicza siewstwo jest Doksycyklina. Doksycyklina jest transportowana przez glikoproteinę P, prawdopodobnie bezpieczna ale w przypadku psa z mutacją trzeba pilnować dawek bardziej niż normalnie. To co wspomniałam – tak dobieramy tabletki żeby pasowały do masy ciała jak najdokładniej. Ja podawałam Doxy psom +/- bez najmniejszych działań niepożądanych – nawet nikt nie miał biegunki.

Przypadek 4 – podejrzenie świerzbu (czy nużycy)
Obecnie wiadomo, że w leczeniu tych problemów można podać np. Bravecto. Tradycyjnie do leczenia wykorzystywana była iwermektyna. W przypadku podania iwermektyny w dawce na świerzb (typowe leczenie starych weterynarzy) dla psa -/- odtrutki nie ma. Można podać Intralipid. Kilka lat temu był znany przypadek Bristol – suki aussie, która wchłonęła za duże ilości iwermektyny (oficjalnie zjadła odchody jakiegoś zwierzęcia gospodarskiego). Ją to uratowało. Bristol była +/-, czyli tylko nosicielem mutacji. Były wrzucane oficjalnie filmiki suki w stanie agonalnym, zbiórka bo koszty były niewyobrażalne, bardzo długi pobyt w klinice i stałe podpięcie do aparatury. Jaką dawkę Bristol zjadła nikt nie wie ale możliwe, że taką która by zaszkodziła każdemu. Dodajmy do tego, że w naszym kraju Intralipid jest bardzo ciężko dostępny dla weterynarzy. Czytając opacowania odnośnie działania Intralipidu w przypadku zatruć iwermektyną można wywnioskować, że biorąc pod uwagę bardzo długi okres półtrwania i ewentualne skutki uboczne takiego leczenia wyleczenie psa o statusie affected (MDR-1 -/-) jest niemożliwe. I prawdopodobnie jest to jedyny lek, którego toksycznego działania u psów z mutacją zatrzymać się nie da.

Czy należy unikać psów z mutacją za wszelką cenę? Co możemy zrobić jako hodowcy?

Dla mnie mówienie że nie da się w tej chwili hodować dobrych psów zwracając uwagę na MDR jest nadużyciem bo sporo wybitnych reproduktorów i wybitnych psów/suk jednak mutacji nie ma albo jest maks. +/-. Co znaczy zwracać uwagę? Celem naszej hodowli jest wypuszczanie szczeniaków, które są maksymalnie nosicielami wspomnianej mutacji.

Obecnie zarówno w USA jak i Europie coraz więcej psów i suk jednak tej mutacji nie ma albo jest nosicielami. Mając sukę z mutacją – nie pokryję jej psem z mutacją. Mając sukę bez mutacji pokrycie jej psem -/- mogę rozważyć. Bo w rasie jest wystarczająco dużo innych problemów żeby psy z -/- eliminować jak np. mają jakieś wybitne cechy, są ze zdrowej, długożyjącej linii itp.

Bo dalej są świetne psy hodowlane, które mutację mają. Są mrożone nasienia psów nieżyjących już X lat, które często nie miały badań lub były -/-. Nikt nie mówi że trzeba je wycofywać z hodowli.


Często bardzo trudno jest dostać dobrego psa czy sukę bez mutacji. Ale przy odrobinie chęci (i szczęścia) można powoli schodzić z tej mutacji a nie przez kolejne 15 lat twierdzić, że problem nie istnieje. Bo po to są badania genetyczne żeby z nich korzystać.

I owszem – hodowanie na MDR-1 w wielu przypadkach bywało i bywa głupotą bo często ludzie nie patrzą na nic innego. U mnie MDR-1 jest jednym z kolejnych kryteriów doboru psa – tzn. jezeli dwa psy spełniają moje wszystkie wymagania wtedy wybiorę tego, który mutacji nie ma.

I nieważne czy szczeniak tą mutację będzie miał czy nie – wszyscy właściciele dostaną dokładne informacje na co uważać 🙂