O nas

Nasze psy

Początkiem lutego 2014 przywieźliśmy do domu małą Chitę <3 Małego, ślicznego wariata, który nie miał być merle ale taki się urodził i który zgodnie z moimi marzeniami posiadał długi ogon. Inteligencja i chęć Chity do robienia czegokolwiek na początku mnie trochę pokonały. Obecnie natomiast mam wymarzoną sukę, która najprawdopodobniej skoczyła by za mną w ogień i której mogę być pewna w każdych warunkach 🙂 Sukę, która doskonale wie co czuję i która zawsze jest gotowa zrobić to czego podświadomie od niej oczekuję 😉 I sukę, która wyrosła dokładnie taka jaką chciałam pomimo posiadania kilku wad.

Jak to się stało, że trafiłam Chitę? O miocie Flake dowiedziałam się w listopadzie 2013, po potwierdzeniu ciąży. Miot marzenie, krycie przepięknym, utytułowanym psem z Brazylii – Simonem (Wind Spirit Nobody Does It Better). Jak się później okazało ojcem najbardziej utytułowanej suki aussie w USA – Grace. Jedyne co zostało to przekonać do siebie Dominikę aby sprzedała nam szczeniaka z tego miotu. I udało się 🙂 

Pół roku później trafił do nas Pancho – czarny piesek z ogonkiem, którego podstawową zaletą było naturalne chodzenie na kontakcie i przytulanie się do całego świata. Piesek który w życiu odwiedził kilka wystaw (głównie dlatego, że wyraźnie lubił jak tłumy obcych ludzi go głaskają) z zaskakująco niezłymi wynikami (dla mnie jego górna linia jest nieakceptowalna). Pancho jest kolejnym spełnionym marzeniem o rozmiarze psa – 51cm czyli dla mnie wzrost idealny (dla niewtajemniczonych – dolna granica wzrostu samca) i niecałe 20kg <3
Obecnie pomimo tego, że ma prawie 5 lat jest on dalej tym samym szczeniakiem, który za piłeczkę czy pracę zrobi wszystko 🙂 Który mógłby całe życie się bawić ze mną czy też z innymi psami, z małymi przerwami na zjedzenie czegoś. W tym roku zdecydowaliśmy się wykastrować w końcu Pancha. Przede wszystkim dlatego, że bardzo mocno przeżywał cieczki.

Cztery lata później udało się mi spełnić największe marzenie (pod kątem rodowodu, temperamentu, budowy). Dołączyła do nas mała czarna Bibi – wnuczka Bonny i Flake o charakterze będącym połączeniem wszystkich zalet Pancha i Chity. Bardzo inteligentna, bardzo chętna do jakiejkolwiek pracy czy zabawy, chodząca za mną krok w krok (siłowanie się przy wychodzeniu z drzwiami od łazienki pod którymi śpi Bibi to obecnie standard w naszym domu)  i kochająca bezgranicznie cały świat <3 Dodatkowym atutem są idealne dla mnie proporcje, idealny wzrost, ruch marzenie. 

Nasz wolny czas

Psy żyją z nami w domu, wyjeżdżają na wakacje, rotacyjnie jeżdżą z nami do pracy. Są idealnymi kompanami długich spacerów i idealnymi grzejnikami jak jest zimno 🙂 Hodowla owczarków australijskich to w momencie brania Chity i Pancha była dla mnie rzecz bardzo odległa, nierealna. Chciałam psa dla siebie i tylko dla siebie. Psa z którym można pochodzić na długie spacery, gdzieś wyjechać, czasem pokazać na wystawie, może spróbować jakichś sportów.

Dużo jeździmy po wystawach jednak nigdy nie było to moje marzenie 🙂 Wręcz przeciwnie – wystawy przez wiele lat wydawały mi się czymś głupim i śmiesznym. Okazały się jednak złotym środkiem. Doskonałą okazją do poćwiczenia z psami na luzie przy dużych rozproszeniach (często po ocenie można nas spotkać na jakimś ringu jak bawimy się w posłuszeństwo). Często miałam ochotę zrezygnować po czym zgłaszałam się na kolejną wystawę i widziałam psa zaangażowanego we współpracę w 1000%, pokazującego się jak marzenie, zadowolonego z tego że ma coś do roboty 🙂

Jakie stawiam wymagania owczarkom australijskim?

Przede wszystkim  powinny cechować się doskonałym, zrównoważonym temperamentem i chęcią do każdej pracy (all embracing = wszechstronny) – byle z człowiekiem. Anatomicznie lubię psy bardzo kompaktowe, zwarte, proporcjonalne, z idealnie prostym grzbietem i lekkim, płynnym ruchem. 

Pies od zawsze był moim marzeniem. Na owczarki australijskie trafiłam przypadkiem i okazało się, że posiadają wszystkie cechy, których ja osobiście szukam u psa. Przywiązanie, inteligencja (co nie zawsze jest zaletą!!), chęć współpracy z człowiekiem na różnych polach. Do tego dochodzi średnia wielkość, średnie futro i doskonałe proporcje.

Po pięciu latach jeżdżenia z psami po wystawach, 6 latach zajmowania się bazą aussie dalej nie rozumiem jednego. Mianowicie obrażania się na innych za wyrażanie opinii. Dla mnie pies to przede wszystkim przyjaciel, nieważne jak wygląda i jakie ma wady. Przyjaciel, który nie poczuje się dotknięty dlatego, że ktoś powie, że ma krzywą łapę, brzydkie futro czy wielkie ucho. Natomiast bez świadomości wad nie da się próbować ich naprawić 🙂 A wypieranie się ich nie spowoduje, że znikną 🙂  

Na koniec chciałabym podziękować kilku osobom:

Dominice Antonik (hodowla Moto Pies) za zaufanie i powierzenie nam cudownych psów 🙂

Ogromne podziękowania także dla Kingi Iwaniuk za pomoc w wystawianiu Bibi i wsparcie na wystawach. 

Iwonie M., Ani K., Natalii P., Dominice D. (hod. Trinkets) , Agnieszce N. i Zbyszkowi za pokazanie nam tego psiego świata zanim do naszego domu trafiło nasze wymarzone zwierzę.

Joannie P. (hod. Axemia) i Oldze za wsparcie psychiczne na wystawach.

Pani Ewie B. za wiele cennych rad i wsparcie w trudnych momentach 🙂